Konsola PSP

Dobry wieczór! Na łamach Gemono! dość często poruszany był temat pierwszego handhelda Sony (szczególnie przez Sepiratha). Sam posiadam tę konsolkę i bardzo ją lubię. Tymczasem prawie codziennie podczas przeglądania Internetu lub prasy growej skacze mi ciśnienie…

Z jakiego powodu? Pozwolę sobie zacytować Michała Ostasza (Engarde #5 – recenzja Resistance: Retribution): „Warto – zagrać, zabawić się w kilka osób, zwłaszcza że to jedna z niewielu produkcji dostępnych na PlayStation Portable, w którą nie żal jest zainwestować zarobionych pieniędzy”. Aż nie mogę się powstrzymać przed wstawieniem tu pewnego kultowego obrazka z sową i wielkim napisem „O RLY?!”.

„Jedna z niewielu”. Zabawne. Nie ma sensu wymieniać, ale potrafię bez zastanowienia podać 25 tytułów na PSP, na które WARTO wydać kasę. Zeszły rok też nie był tak tragiczny, jak wielu sądzi. Otrzymaliśmy God of War, Secret Agent Clank, LocoRoco 2. W Stanach i Europie swą premierę miały Crisis Core: Final Fantasy VII i Patapon. To świetne gry, może nawet wybitne (w przypadku prequeli przygód Kratosa i Clouda oraz historii o dzielnych oczkach z nóżkami). Jasna sprawa, przy ponad 50 milionowej bazie konsol powinno być lepiej, ale nie przesadzajmy.

Przyjmijmy na potrzeby tego wywodu, że ostatni rok rzeczywiście był koszmarny, a na PSP nie ma kompletnie w co grać. Co jest powodem takiego stanu rzeczy?

Spójrzmy na start konsoli. Pamiętam dobrze, jak się ekscytowałem „łał, grafika jak na PlayStation!”. Teraz takie stwierdzenia mogą jeno bawić – poziom wizualny tytułów wydawanych na kieszonsolę Sony już dawno przerósł nawet najładniejsze gry z Szaraka. A jak od dawna wiadomo – wszyscy lubią ładne teksturki.

Moc PSP pozwala deweloperom tworzyć naprawdę duże i zaawansowane gry. Za przykład niech posłuży WipEout, który właśnie na tym sprzęcie się odrodził. Feeling ogromnej prędkości w tej grze jest świetny, trasy i statki wyglądają wspaniale, uszy gracza cieszy najlepsza elektroniczna muzyka. Te rzeczy są możliwe dzięki sile konsoli i nawet gdyby WipEout nie był marką własnościową Sony to… No, cóż, na DSa to by się nie ukazał.

Niestety, nie wszystko złoto co się świeci. Potęga PSP jest także jednym z podstawowych problemów tego hardware’u. Twórcy zamiast traktować ją jako najsilniejszego handhelda, uznają ją za najsłabszą konsolę stacjonarną. Zamiast inteligentnie wykorzystywać to co Sony zaimplementowało w swoim dziecku (np. drążek analogowy), programiści starają się na siłę przenosić swoje gry z dużych konsol (i tu pojawiają sie narzekania na brak drugiego grzybka). I to „raczej” nie jest fajne.

A przecież PSP można by wykorzystać na wiele świetnych sposobów. Taktyczne RPGi wreszcie mają pretekst, by dobrze wyglądać. I o ile Nippon Ichi z ich Disgaea’ą chyba nigdy tego skilla nie posiądą, tak Jeanne d’Arc Piątego Levelu pokazuje, że jednak się da.

Podobnie z racerami – na DSie nie ma ich zatrważająco dużo, a posiadający konsolę Sony fani ścigałek mają w czym wybierać. Wspomniany już WipEout, dwa świetne Burnouty, SEGA Rally… Nie powstałyby bez silnego zaplecza technicznego.

Dziwić może też niechęć do wydawania gier dwuwymiarowych. Specyfikacja PSP pozwala spokojnie na śliczne sprite’y z dużą ilością efektów specjalnych. Odin Sphere na PS2 pokazał, ze taka oprawa może zachwycić. Czemu więc nie miałaby wyrywać nam gałek ocznych w autobusie czy pociągu?

Tego pana nie mogliśmy pominąć. Moi goście, oto Kapitan Czarnobrody, a.k.a. piractwo. Tak tak, to jedna z rzeczy, które powodują te wszystkie narzekania. W Polsce zatrważająco duża liczba posiadaczy PSP piraci „na chama” wszystkie wychodzące na ten sprzęt gry. Potem się dziwią, że nie mają w co grać. Duh, jak się przechodzi miliard gier miesięcznie, to nie ma się co dziwić.

Taka sytuacja dziwi. Sony Computer Entertainment Polska stara się o promocje swojego produktu. Reklamy widujemy nie tylko na okładkach magazynów, zastosowano także billboardy. Dostępność tytułów z dość bogatej biblioteki też jest duża, a ceny zdecydowanie zadowalające (o Allegro nie wspomnę). Zupełne przeciwieństwo DSa, na którego gier w Polsce nie ma. A jak już są, to drogie.

Co mogę powiedzieć na koniec? Że fatalna kondycja rynku PlayStation Portable to mit. Średnia – szara rzeczywistość. Na bieżący rok Sony zapowiedziało kilka świetnie brzmiących tytułów, 3rd party deweloperzy wzięli się do roboty. Okres ten będzie też cudowny dla fanów RPGów – to wiemy na pewno. Kilka ciekawych pozycji wymagających mniej myślenia też się znajdzie.

Więc cieszmy się i starajmy o polepszenie kondycji tego miłego kawałka sprzętu!