God of War III

Raczej żaden przycisk na padzie nie uniknie hardego mashowania w konkretnych sytuacjach – nowych pomysłów jest multum. Jeśli ich jakość będzie szła w parze z tym co na razie możemy powiedzieć o oprawie, na usta ciśnie mi się tylko jedno słowo. Niestety niecenzuralne, więc przejdźmy od razu do opisu.

Przedstawione na grafikach koncepcyjnych miejscówki mają wszystko czego potrzeba dobrej mapie w grze – są klimatyczne, zaprojektowane z rozmachem i oferujące różnorodne wsparcie w staczanych bataliach. Ot, chociażby wąwóz z wysokimi ścianami, w sam raz na szarżę naszymi nowymi butami zakończoną mocarnym tornadem legendarnymi Ostrzami Chaosu.

Warto też przyjrzeć się projektowi kolejnego z „ważnych” tytanów. Czerwonego Pana Wulkana o niezbyt inteligentnym wyrazie twarzy. Ale za to jest z lawy i ma bicepsy. I jest wściekły. Spójrzcie na jego artwork – jakże miniaturowy wydaje się Kratos stojący na jakiejś półce skalnej kilka(set?) metrów wyżej. Ale wszyscy żywo wspominamy poprzednie rzezie Następcy Aresa. Nie tacy już padali pyskiem w piach po ataku furii boga.

Ale! Koncepty konceptami – zupełnie osobny pean wypada poświęcić i samej grafice. To co widzieliśmy na nagrywanych „z ręki” gameplay’ach oraz, a może przede wszystkim, to czym uraczył nas dział marketingu projektu jest – tak, to odpowiednie słowo – zjawiskowe. Po pierwszych materiałach promocyjnych bardzo szybko powstał front fanów obawiających się o ostateczny poziom oprawy, teraz jednak wszystkie takie zmartwienia są zwyczajnie bezpodstawne. Szczegółowe tekstury, bliski nieskończoności zasięg widzenia, dopieszczone modele postaci (nawet pojedynczych wrogów!), perfekcyjne wyważenie barw i dodanie dziesiątek efektów dodatkowych (światła, cienie, rozmycia itp.) – God of War III to najwyższa światowa klasa.

Upragniona płytka zakręci się w naszych konsolach gdzieś w bliżej nieokreślonej przyszłości. Nie później niż wakacje 2010, nie wcześniej niż na początek sezonu jesiennego 2009. I o ile produkcja tak ogromna jak ta wymaga czasu aby dopiąć wszystko na ostatni guzik to… Dobrze byłoby wcielić się w najnowszą (a może i ostatnią? Na razie nie wiadomo) część przygód zarazem twardego jak i agresywnego boga wojny jeszcze przed pierwszymi śniegami tego roku. Ale w tym temacie nie ma co gdybać – fakty poznamy już niebawem. Kratos wie co robi.