Dyskusje o grach wideo

Kradziej: Nie, zwyczajne i proste „nie”. Te wszystkie bezimienne shootery nie sprzedają się w AŻ TAK zatrważających ilościach (kogo ja próbuję oszukać?), a Wii Fit to, no cóż, WII Fit. WII.

Jak myślisz – czy rynek gier dalej będzie się kręcił w tym malutkim pomieszczeniu „casual only”, pozbawionym jakiś porządnych okien na świat? Czy może też wyjrzy na zewnątrz i zorientuje się, ile możliwości rozwoju ma przed sobą? Wbrew pozorom ostatnimi czasy nie jest z tym wszystkim tak źle, jak mogłoby się wydawać – EA zupełnie zmienia politykę, wydaje ciekawe i pomysłowe pozycje. SEGA przygarnęła Platinum Games, a ci już dostarczyli świetnego MadWorlda…

Sephirath: Nie zapominajmy też o Dead Space na Wii. Zasłyszałem w tramwaju niedawno opinię, że koleś jest gotów i samą konsolę dla tej gry kupować. „Żeby poznać całość opowieści”. A co na to Ninny? Ma swojego tajemniczego człowieka w Warszawie. Pan ten (lub Pani – konspiracja sięga nawet podstaw identyfikacji) przesiaduje całe doby w ściśle strzeżonym ośrodku i robi tyle co i widać. Niewiele.

Ale z drugiej strony naszym prężnym sklepom internetowo-kanciapowym i tak należy się jedynie pochwała. W końcu dzięki nikomu innemu lecz im właśnie mamy jakąkolwiek bazę Białych Konsol w Polsce. Przecież w takich sieciowych sklepach z RTV to konsole z Redmont i Tokio schodzą jak bułki (no, te pierwsze jak kajzerki – te drugie może raczej jak dwukilowe chałki) a właśnie Wii stoi i grzeje półki.

Kradziej: No tak, my tu sobie besztu-besztu Nintendo za nieobecność i – użyjmy słownictwa półpodwórkowego – olewanie Polaków, a tu Microsoft z drugiej strony sobie niewiele ładniej poczyna – niby 360 jest w Polsce oficjalnie i tak dalej, ale jakoś Live’a nam nikt nie zapewnił.

Sephirath: Kasa, przyjacielu, kasa.

Kradziej: Nie smęć.

Dobra, stary, gada się fajnie, ale czytelnicy pewnie już usnęli bądź utopili się w kubku z herbatą. Na zakończenie może – w co tam ostatnio gierasz? Jakieś szczególne nabytki może (no poooochwal się!)?

Sephirath: Dobra, skoro mnie tak podle podpuszczasz to chyba się sypnę. Załatwiłem sobie parę dni temu DS Lite – lśniącą, białą (TAK!)

Kradziej: RASISTA!

Sephirath: …konsoleczkę. Przez którą swoją drogą już trzecią noc się nie wysypiam, ale warto, warto. Co męczę? Co zrecenzuję? Co i jak załatwiłem? O tym w osobnym tekście, żeby nie przedłużać. Powiem tylko tyle, że nawet Persona zeszła na drugi plan przez nowy nabytek. A jak tam u Ciebie się prezentuje granie?

Kradziej: Nieźle. W Chrono Triggerze już jestem baaardzo blisko końca (w każdym razie gra mi tak mówi – możliwe, że mnie oszukuje… byłby to kolejny GENIALNY patent zastosowany przez twórców!), więc możecie spodziewać się recki w niedługim czasie (polecam rozpiskę).

Poza tym – dorwałem World of Goo w wersji PCtowej – 20 polskich złotych za taki kawał kodu to nic, zwyczajne NIC. Szczerze polecam, recenzja pewnie też niedługo trafi na łamy Gemono!

To by chyba było na tyle, nieprawdaż? Podsumujmy: chcemy Big N w Polsce, żądamy Live’a w – zaskoczenie – Polsce, staramy się nie być zbytnio optymistycznymi na temat rzekomego „przegonienia pecetów przez konsole” w naszym kraju. Może do tego dojdzie za rok, może za dziesięć – ale stanie się to na pewno. Prawie na pewno jednak nie w najbliższej przyszłości. Chyba, że Blizzard wypuści World of Warcraft II z abonamentem tańszym od aktualnego o 10 centów.

Żegnamy się więc z wami i do przeczytania za dwa tygodnie! ARRRR!

Sephirath: Nie mam nic dodania. Może jedynie warto się odrobinę bać dnia dziewiętnastego września (Talk Like A Pirate Day) skoro Kradzieja tak nosi w stronę pirackiego żargonu. A tymczasem – johoho i butelka rumu.

One thought on “Dyskusje o grach wideo

  • 28 lutego 2018 at 22:32
    Permalink

    Ciągle smęcisz o tym, jak to wstrętni kapitaliści, mając hardkorowców w głębokim poważaniu, inwestują w casuali. Pff, w końcu biznes growy to BIZNES growy a nie biznes GROWY. Jeśli okaże się, że jakaś gra się swietnie sprzedaje, to nikogo nie będzie interesowało komu się ona podoba, tylko to ŻE się podoba. I będzie niemal pewne, że pojawią się naśladowcy.
    No właśnie – naśladowcy. Zombiaki (akurat nie za bardzo casualowe toto nie jest, ale…). „Zombie Mody” do CSa i CoDa, Dead Rising, L4D, w końcu Nazi Zombies w CoD WaW. Zombiaki są w cenie – i dlatego developerzy pchają te niemartwe stworzenia do swoich gier.
    A Graczem godny jest nazywać się osobnik, króry nie piraci, nie gra w gry „RZEBY ZABIAĆ¡!!” (oczywiście trochę głupawego mordowania nie zaszkodzi, ale z umiarem…) i szuka w grach czegoś więcej niż krwi i grafiki. Potrafi docenić produkcje sprzed dekady. Ale komu ja to mówię 😉

Comments are closed.