Dante’s Inferno

Przeciwników takich jak ogromne gluty (do zobaczenia tutaj), prawie-na-pewno nieumarli, alegorie naszych słabości oraz wielu innych dane nam będzie pozbawić mobilności na kilkanaście sposobów – potwierdzono obecność kombosów i Quick Time Events. Prawdziwi wymiatacze mogą już smarować kremem nawilżającym kciuki. A do tego dojdą także zagadki przestrzenne! Czysty God of War!

Wiem, to nie było miłe. Twórcy jednak (żeby nie dostać niezłych kar za zżynanie pomysłów) dodali do gameplay’u odrobinę własnego sosu. Orby (kulki regenerujące zdrowie lub manę) będą wypadały z przeciwników (nie zaś ze skrzyń, jak u konkurencji) a i ich samych będziemy mogli czasem zostawić przy życiu. Napotkane tzw. „Dusze Potępionych” będą podobno bardzo trudne do ocenienia. Marketingowy bełkot? Oby nie.

A jak się mają technikalia? Zadziwiająco dobrze. Choć grafika nie roztapia nam twarzy, jest ciekawa i niepowtarzalna – twórcy (z pomocą Wayne’a Barlowe’a, designera np. filmowego Hellboy’a) starają się plastycznie oddać nastrój poszczególnych kręgów piekieł. Począwszy od przedszkolnego wręcz Limbo pełnego udręczonych dusz i śmierdzących dołów ze smołą aż po końcowe rejony, najbliższe samemu Lucyferowi – wszystko ma wręcz ociekać odpowiednio dozowanym mrokiem pomieszanym z groteską.

Kolorystyka i motyw dźwiękowy z prezentowanych trailerów bardzo przypominają to, co o piekle sądzi gmin. A przeglądając niektóre z gorzej opisanych artworków można chyba mieć jako-takie przekonanie o designie „głębszych” map. Czekamy? Czekamy.

Podsumowując – zanosi się niezły slasher o nietypowym settingu. Twórcy, o ile okażą się leniuszkami, mogą grę spłycić do granic możliwości – o to należy się obawiać. Z drugiej strony jakieś głosy o wyborach moralnych się pojawią, nadzieja niby nie umarła. Czekając na więcej informacji, z tego co wiemy na tę chwilę, daję Dante’s Interno raczej zielone światło. Może być naprawdę konkretny kawałek kodu.