Chrono Trigger

W grze tworzonej przez „Square dream-team” (Hironobu Sakaguchi, Yuuji Horii, Akira Toriyama) nie mogło zabraknąć świetnej oprawy dźwiękowej. Dwóch mistrzów – Nobuo Uematsu i Yasunori Mitsuda – połączyło siły tworząc bardzo klimatyczny kawałek muzyki. Każdy utwór idealnie pasuje do sytuacji czy miejsca. Nieśmiały opening delikatnie zwiastuje wielką przygodę, pozytywka w pokoju głównego bohatera zagra nam przyjemną kołysankę. W prehistorii posłuchamy głównie uderzeń w bębny, a po apokalipsie odczujemy powagę sprawy dzięki niepokojącym dźwiękom wydobywającym się z głośniczków konsoli. Na koniec wspomnę tylko o moim ulubionym, czysto rycerskim „Frog’s Theme” – zawsze przywołuje on szczery uśmiech na posiadanym przeze mnie, brzydkim ryjcu.

Problemem dla niektórych może być grafika, SE trochę poszło na łatwiznę. W remakach Final Fantasy III i IV dostaliśmy śliczną, trójwymiarową oprawę, a Chrono Trigger pozostał taki, jaki był w 1995. Kreska Toriyamy (dla niewiedzących – twórca Dragon Ball) jest wyraźna i bardzo dobrze połączono ją z dwuwymiarowymi sprite’ami. Sprawia to, że pod względami wzrokowymi gra jest bardzo przyjemna i urokliwa, ale nie każdy musi pokochać poziom wizualny jak na SNESie.

Remake, jak to remake, powinien oferować nowe elementy, żeby przyciągnąć do siebie starych fanów. W wersji DSowej doszło jedno zakończenie (łącznie 14!), pojedynkowanie się na stwory, kilka lochów do zwiedzenia i możliwość gry na touchscreenie.

Właśnie opcjonalność ekraników jest dużą zaletą w wydaniu na handhelda Nintendo. Możemy grać stylusem lub tradycyjnie – przyciskami, statystyki postaci możemy wyświetlać na górnym albo dolnym ekranie, a system walki zawsze możemy zmienić na jeszcze bardziej klasyczny, turowy.

Chrono Trigger to zdecydowanie gra wybitna. Ma świetną fabułę, zwroty akcji potrafią namieszać w głowie, a niektóre patenty i pomysły zwyczajnie powalają na kolana i odrywają żuchwę od reszty czaszki. Postaci nie da się nie polubić (mój ulubieniec to oczywiście rycerz-żaba Frog). Świat, którego znamy calutką historię, to miejsce magiczne. Ponadto, tytuł w ogóle się nie zestarzał. Już podczas pierwszej premiery bardzo wyprzedził swoje czasy, więc dzisiaj można w niego grać bez zgrzytania zębami na archaizmy.

Warto odbyć tę podróż w czasie!

Plusy: fabuła, świat, postacie, mechanika, muzyka

Minusy: uprzyjmy się – grafika?

Ocena: 9.9 Dla każdego

One thought on “Chrono Trigger

  • 28 lutego 2018 at 22:29
    Permalink

    Spojrzałem i troszkę mnie odrzuciło. Nie wiem, czy Pokemony drugiej generacji nie miały ładniejszej grafiki, przynajmniej mniejsza pikseloza. No, ale z drugiej strony – przeżyłem Epic 40.000: Final Liberation, to to też bym przeżył ;P No, ale to kiedyś, jak już sobie skombinuję handhelda. A na razie wracam do BG2, mam paru Sauhaginów do ubicia *zaciera łapki*

Comments are closed.